głos koszaliński ogłoszenia

Strona Główna
Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla słów: głos koszaliński ogłoszenia
 




Temat: Czy ktoś szuka może stancji albo mieszkania do wynajęcia? -)
Jeżeli chcecie szukac mieszkania/stancji/kawalerki to jest biuro kwater w DS3, mozna tez dac ogloszenie do glosu koszalinskiego (za 2 dni 15 zl). Ja z takiego ogloszenia mialem ok. 15 telefonów, razem z dziewczyna szukalismy kawalerki i znalezlismy. Wiec podejrzewam, ze bez problemu mozecie znalezc mieszkanie/stancje/kawalerke.

Pozdrowionka z 4 roku studiów Informatyki PK



Temat: I KOLEJKA - inauguracja rozgrywek w sezonie 2007-2008
Słyszałem, że trener Żaków niejaki Szygenda na propozycję rozegrania sparinngu z przedstawicielami naszej ligi stwierdził (podobno!): ....trzeba się szanować..... Chyba coś się gościowi pomyliło. Jak się ma jego "szanowanie" do błagalnego i jęczącego ogłoszenia w Głosie Koszalińskim, że prosi chętnych o przychodzenie na treningi bo nie jest ich w stanie prowadzić ze względu na absencję żaków. Własna drużyna go olewa. Jak dla mnie, to jeżeli to jest to jego prawdziwy punkt widzenia, to gościowi coś się chyba pomyliło, a głównie co sobą reprezentuje.





Temat: Zaginął Seter Irlandzki-Koszalin
Ogłoszenie w "Głosie Koszalińskim" ukazało się w sobotę. Niestety, żadnych wieści. Dzwoniła co prawda kobieta, która widziała go idącego do Koszalina, był blisko miasta. Nie zabrała go tylko dlatego, że kiedyś (4 lata temu) zabrała już amstafkę, której właściciel się nie odnalazł i ma ją do dzisiaj. Szkoda...
Pozdrawiam



Temat: My tylko chcemy pracować!!!
Praca za tak niskie pieniądze niestety jest przykrym faktem. Sam pracuję w firmie gdzie zarobki na "dzień dobry" nie są wyższe a i po przepracowaniu jakiegoś czasu trzeba sie nieźle natrudzić by dostać jakąkolwiek podwyżkę. Nie wstydzę się tego, bo żadna praca nie hańbi. Trzeba się trzymać tego co jest. Lepiej pracować za 650 zł niż siedzieć w domu na zasiłku za 370 czy 400 zł.
Już się mówi o malejącym bezrobociu. A dlaczego maleje?? Bo ludzie wyjeżdżają. Wystarczy popatrzeć np. w "Głosie Koszalińskim" na ogłoszenia o pracę. Już można zauważyć, że płace oferowane w nich sięgają 1600 zł. Oczywiście sa to nieliczne ogłoszenia ale już się zdażają. Zaczyna fakltycznie brakować wykwalifikowanych pracowników, bo co szybsi załapali się do dobrze płatnych prac za granicami kraju i chwalą sobie tą pracę.
Wiadomo, że kazdy chciałby zarabiać "dużo", ale w naszym kraju to chyba jeszcze nie jest realne. To przykre jak patrzymy np. na turystów z zagranicy, których po przepracowaniu tygodnia stać na wyjazd na miesięczne wakcje na Majorce czy innych Kanarach. Oczywiście kazdy powie, że to wina Rządu, ale kto ten Rząd wybiera?? My. Więc miejmy pretensje do samych siebie za to co dzieje się w naszym kraju.
Pozdrawiam.



Temat: POROZUMIENIE
oj Agatko faktycznie długo cię tu nie było

ps .własnie polemizujemy co jest dobre dla Białogardu?
cd... kwa kwa wg orientalnych poglądów(bo donos na przekupstwo jest podobno tylko "krzywym donosem na partię" a nie ukazaniem,że panuje "cos za coś"
cdn... ten rzad czy inny?ten przekupiony pochlebstwem czy ten prawdę mówiący....

ps ..prosze tego nie przypinać żadnej z osób tu piszacych , to tylko polityka! wyłącznie ta sejmowa.W końcu walczymy o dobry wybór, a jaki bedzie to może pan Adam po ogłoszeniu listy wyborców nam udostępni w postaci głosowania na stronie?czemu nie..
tylko zanim zaczniemy głosować jak wstepnie w głosie koszalińskim , musimy opisać dlaczego ten a nie inny...(skala porownawcza)!

hey!



Temat: Czasopisma...
Z katolickich "Gość Niedzielny", "Mały Gość Niedzielny", "Droga". Z racji tego, że mój mały brat jest ministrantem gazety te mam za darmo .
Dawniej lubiłam czytać gazety pokroju Twist, Brawo i Dziewczyna,ale z tego już wyrosłam
Lubię sobie zrobić codzienną prasówkę, więc chętnie sięgam po "Głos Koszaliński".
Ostatnio częściej sięgam po gazety bo od tego 'gapienia' się w ekran oczy mnie już bolą...
w każdym razie dzienniki czytam zamiennie raz Wyborczą raz Rzeczpospolitą, solidnie pisane gazety ale wcześniej trzeba pozbyć się tony reklam oraz ogłoszeń o pracę lubię sposób w jaki podają informację oraz cały układ, który w przeciwieństwie do Faktu nie razi nagimi kobietami obok polityków:/ regularnie czytuję też Angorę bo lubię porównanie oraz nieźle zebrane informacje...



Temat: Adamczewski najpopularniejszy
W czasie wakacji „Kurier Szczeciński” ogłosił plebiscyt na najpopularniejszego samorządowca mijającej kadencji. Miło nam poinformować, że biorąc pod uwagę region środkowopomorski plebiscyt w kategorii „radny” wygrał ANDRZEJ ADAMCZEWSKI, który jest na co dzień radnym Rady Miejskiej Białogardu, jednocześnie przewodniczącym Komisji Rewizyjnej RM. Wyniki zostały ogłoszone w „Kurierze” z dnia 15 09 2006.
Wyprzedził on innych radnych naszego regionu, między innymi Stefana Romeckiego z Koszalina.
Andrzejowi Adamczewskiemu gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów na niwie samorządowej.
Marek Cieślak



Temat: Wyprzedaż koszalińskiej wąskotorówki;/
W weekendowym Głosie Pomorza ukazał się przetarg ogłoszony przez Zakład
Gospodarowania Nieruchomościami w Szczecinie. W sumie opiewa na 54 pozycje,
wszystkiego wymieniać nie będę, ale oto kilka "kwiatków":
- obrotnica do taboru bez cz. szyny jezdnej - rok prod 1930, cena wyw. 4,5
tyś
- lokomotywa spalinowa Lxd2 - 469 (bez silników) rok prod. 1981 cena
wywoławcza 18 tyś
- ----//------ Lxd2 464; 470; 458, lata produkcji 78; 82; 77, cena również
18 tysiaków
- wagony motorowe Mbxd2 305 i 303 data produkcji 1985, cena wyw. 11 200 zł
- 2 wagony towarowe transportery (numerki) - 2 sztuki po ok 9 tysiaków
- pługi odśnieżne bez zestawów kołowych, rok produkcji UWAGA!! 1914 i 1916,
cena wyw. po ok. 9,5 tyś
- wagon towarowy pogotowia mechanicznego serii S, rok produkcji UWAGA!!
1901, cena wyw. 4,5 tyś
- wagon towarowy serii Fh, rok prod UWAGA!! 1910, cena wyw. 4,5 tyś
- wagon osobowy Bxhpi rok prod 1985, cena wyw. 8,5 tyś
- 3 wagony turystyczne Bthxpi rok prod 1985, cena wyw. po 8,5 tyś

W przetargu jest zaznaczone, że obrotnica, transportery, pługi odśnieżne i
wagony towarowe są objęte opieką konserwatora zabytków. Z tym, że przy
tych transporterach z 83 i 88 roku, to chyba jakaś pomyłka...
AS





Temat: Prezes MZK pójdzie do więzienia!!!
Jak informuje Głos Koszaliński:
Na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata skazał Sąd Rejonowy w Koszalinie Romana B., prezesa Miejskiego Zakładu Komunikacji.

Sam zainteresowany nie przyszedł na ogłoszenie wyroku.
Chodzi o wypadek drogowy, do którego doszło w połowie czerwca 2005 roku na drodze krajowej nr 11, między Mostowem a Grzybnicą. Jak do niego doszło?

Krystyna M., która prowadziła opla astrę, skręcała na skrzyżowaniu w lewo. Za nią jechał citroen jumper, a za nim Roman B. w hondzie civic. W chwili, gdy Krystyna M. zaczęła skręcać, Roman B. zaczął wyprzedzać citroena - nie mógł widzieć, że kobieta włączyła kierunkowskaz w oplu. Honda prezesa uderzyła wówczas w auto Krystyny M. Ona oraz jadące z nią dwie inne kobiety zostały poważnie ranne, m.in. kierująca doznała licznych złamań oraz wstrząśnienia mózgu.

- Ta pani została uznana w grudniu 2007 roku przez sąd za sprawcę wypadku, bo skręcając zajechała drogę kierującemu hondą, zamiast zwrócić uwagę, czy pas ruchu jest wolny. Została skazana na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata - wyjaśnił nam sędzia Jacek Matejko.

Po tym wyroku, na wniosek pełnomocnika skazanej, sąd zajął się udziałem Romana B. w zdarzeniu. Ostatecznie wczoraj sąd uznał Romana B. za osobę, która przyczyniła się do wypadku (ale nie była jego sprawcą).

- Oskarżony nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, nie zachował należytej ostrożności przy wyprzedzaniu i przyczynił się do wypadku. Wskutek tego zdarzenia jadące oplem osoby odniosły poważne obrażenia - uzasadniał wczoraj wyrok w sprawie Romana B. sędzia Matejko.

- Oskarżony bardzo dobrze zna to miejsce, wiedział, że tam jest niebezpiecznie. Mógł nie widzieć, że kierująca oplem sygnalizuje skręt, ale widział, że jadący przed nim jumper zwolnił.
Wyrok nie jest prawomocny, a strony przewidują odwołanie. Prezydent Mirosław Mikietyński od nas dowiedział się o orzeczeniu sądu. - Trzeba poczekać na uprawomocnienie się wyroku, sprawa - po odwołaniu - może mieć bowiem jeszcze różne rozstrzygnięcie - mówił nam prezydent.

- Ja, mimo kontrowersji w sprawie przeprawy przez Jamno, za którą odpowiada szef MZK, cenię go jako prezesa i nie mam zastrzeżeń do jego pracy. Dziś nie chcę przesądzać o jego losie. Muszę sprawdzić, czy po ewentualnym prawomocnym wyroku skazującym, będzie mógł nadal pełnić swoją funkcję.



Temat: LOKALNE GAZETKI :)
Nie polecam ogłaszać się w "Głosie Pomorza".
Zmarł nasz kolega, społecznik, opiekun zabytków w Koszalinie. Zamówiłem kondolencje dla rodziny. Zapłaciłem. Pani poinformowała mnie, że nie ma różnicy, czy to nekrolog, czy kondolencje, czy podziękowania i że redakcja już to zamieści, a cena kształtuje się od dnia wydania. Nic więcej. Zamówiłem na środę. Dziś, szukam w "Głosie Pomorza" naszych kondolencji. Szukam i nic. Wreszcie, otwieram jakiś ich dodatek moto-auto, czy jakoś tak. I tam, na przedostatniej stronie, w dolnym rogu... jest.
Dzwonię do redakcji w Kołobrzegu. Oni reklamacji nie przyjmują, to domena Koszalina. Dzwonię. Pani długo przekonuje mnie, że nic się nie stało i faktycznie, za to zapłaciłem. Mówię jej, że za długo robię w tej branży, żeby nie wiedzieć, jak tego rodzaju sprawy wyglądają. Czyli: kupiłem kondolencje w gazecie, a nie w dodatku, mam fakturę za konkretną usługę, która została wykonana byle jak. A pani mi, że kondolencje to są umieszczane różnie. Ja jej na to, że widze podziękowania funeralne na stronie 4. Skoro wszystkie są takie same, to dlaczego ktoś ma na str. 4 a ja na 17? Tu pani straciła cierpliwość i stwierdziła, że skoro nie jestem zadowolony, to mogę skontaktować się z dyrektorem działu.

Dzwonię do Słupska i pytam: jak to jest, że ktoś płaci chyba takie same pieniądze, bo mnie o dopłatach, bonusach i atrakcjach nie informowano, ma swoje okienko na takiej stronie, a ja na takiej. W końcu zapłaciłem za usługę według cennika. I mam ogłoszenie w dodatku. Mówię: zmarł nasz kolega, chcieliśmy złożyć kondolencje rodzinie, a nie padł nam samochód, aby płakać na stornach dodatku auto-moto.
Oczywiście, były przeprosiny, propozycja zamieszczenia ponownego ogłoszenia na właściwej stronie. Tylko po co? Może lepiej wprowadzić jasne zasady obsługi klienta? Bo ja więcej w "Głosie Pomorza" nie dam już żadnego ogłoszenia. Niestety.



Temat: Gdzie jest haczyk??
http://info.onet.pl/1003984,11,item.html

 "Głos Pomorza": Do Koszalina wróciły firmy argentyńskie. Odmienione, lecz
nadal oszukańcze.

"Od pięciu do ośmiu lat więzienia można spędzić za kratami za prowadzenie
działalności w tzw. systemie argentyńskim - stanowi wprowadzona w życie 3
sierpnia ustawa O zmianie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji oraz
ustawy o kredycie konsumenckim<. Nic dziwnego, że stare argentyńskie firmy
zniknęły z rynku. Jednak po kilku miesiącach spokoju nieuczciwi pośrednicy
finansowi wrócili na rynek. I chociaż zmienili szyldy i zmodyfikowali nieco
treści umów zawieranych ze klientami, nadal żerują na nadziei zdesperowanych
ludzi, którzy dramatycznie potrzebują pieniędzy, a nie mają żadnych szans na
kredyt w banku" - podaje dziennik.

"Pani Bożena Idzikowska przyjechała do Koszalina z małej wsi pod Świdwinem.
Zwabiło ją ogłoszenie w Fakcie< informujące o otwarciu w Koszalinie
oddziału ogólnopolskiej firmy, która oferuje pożyczki na świetnych
warunkach" - informuje "Głos Pomorza".

"Mam kłopoty finansowe, a banki odmówiły mi kredytu. Pomyślałam, że to moja
jedyna szansa. Przyjechałam 10 września, porozmawiałam z bardzo miłym panem,
który zapewnił mnie, że oni nie działają w systemie argentyńskim, który jest
zabroniony prawem" - relacjonuje w gazecie pani Bożena.

"Przed podpisaniem umowy kazał mi wpłacić 1200 złotych tytułem opłaty, która
miała pokryć koszty obsługi pożyczki. Zapłaciłam i zostałam zapewniona, że
pieniądze dostanę w ciągu 11 dni. Kiedy minęły, zadzwoniłam i zapytałam, co
się dzieje z obiecanymi pieniędzmi. Wtedy dowiedziałam się, że muszę
podpisać kolejne dokumenty, które nadejdą za kilka dni. I od dnia ich
podpisania mam liczyć te 11 dni. Nie dostałam ani dokumentów, ani pieniędzy.
Jestem przerażona i załamana. Boję się, że straciłam pieniądze" - mówi
kobieta.

"Obawy pani Bożeny mogą być uzasadnione. Podpisała umowę z Unią Rozwoju i
Wspierania Finansowego z siedzibą we Wrocławiu, która zdaniem Urzędu Ochrony
Konkurencji i Konsumentów jest bezpośrednią spadkobierczynią jednej z
największych i najsłynniejszych firm argentyńskich: Międzynarodowego
Funduszu Rozwoju Regionalnego, który wyprowadził w pole tysiące klientów" -
pisze "Głos Pomorza".

begin 666 0.dat
K1TE&.#EA`0`!`(#_`,# P ```"'Y! $`````+ `````!``$`0 ("1 $`.P``
`
end





Temat: Do Mielna po torach


... i za wagony

Pieniądze są również przeszkodą w uruchomieniu wąskotorowgo połączenia
Koszalina z Bobolicami. Co prawda tu opłaty notarialne i sądowe za
przekazanie infrastruktury są dużo niższe (Koszalin - 6,2 tys. zł,
Manowo - 14 tys. zł, Świeszyno - 3,5 tys. zł i Boblice 14 tys. zł), ale
wciąż nierozstrzygnięta pozostaje sprawa nabycia lokomotyw, motorowych
wagonów pasażerskich i wagonów transportowych. PKP wyceniła tabor na co
najmniej 570 tys. zł. - I za symboliczną złotówkę go nie oddamy -
zapowiedziała dyrektor Pyzik, która właśnie ogłosiła otwarty przetarg na
sprzedaż części taboru. - Jeśli na lokomotywy i wagony nie będzie
chętnych, mogę obniżyć cenę wywoławczą o jedna trzecią.
Za lokomotywę spalinową (bez silników) Zakład Gospodarowania
Nieruchomościami PKP w Szczecinie "zawołał" 18 tys. zł. Motorowy wagon
pasażerski chce sprzedać za 11,2 tys. zł a towarowy wagon-transporter od
9,9 do 8,1 tys. zł.
- Taniej się nie da? - pytał wiceprezydent Koszalina Piotr Kroll. - Da
się. O jedną trzecią - odpowiedziała Teresa Pyzik.

Z nadzieją do lata

Kolejowy operator, którym najprawdopodobniej na wąskich torach będzie
Stowarzyszenie Kolejowych Przewozów Lokalnych z Kalisza, już
zapowiedziało, że pieniędzy na zakup taboru nie ma. - W tej chwili
operujemy na sześciu liniach i nie jest to żaden superinteres -
powiedział "Głosowi Pomorza" prezes SKPL Tomasz Strapagiel.


Zbliżają się wybory, to trzeba ludziom naobiecywać, skoro się nic w czasie
kadencji nie zrobiło, aby uratować wąskotorówkę.

ogromnych pieniędzy, których samorządy nie mają.
Liczą na SKPL, które jak dojna krowa będzie operatorem kolejowym i na tej
wąskotorówce.
Gdzie władze samorządowe były, kiedy PKP likwidowało Koszalińską Kolej
Wąskotorową ?
Teraz się nagle obudzili.         "A co nagle, to po diable!"

pozdr.





Temat: Nie likwidujcie połączeń!
http://www.glos-pomorza.pl/apps/pbcs.dll/article?Site=GP&Date=2002082...
ory=WYDARZENIA&ArtNo=208230006&Ref=AR

Nie likwidujcie połączeń!

Czaplinek. Władze Czaplinka przyłączyły się do protestu przeciwko planom
likwidacji przewozów pasażerskich na linii Chojnice - Runowo Pomorskie

Przypomnijmy: PKP ogłosiły, że noszą się z zamiarem zawieszenia (czytaj:
likwidacji) połączeń kolejowych między Runowem a Chojnicami. Linia
przecinająca południowe tereny dawnych województw koszalińskiego i
słupskiego to jedyne połączenie kolejowe ze światem Czarnego, Czaplinka,
Złocieńca i Drawska Pomorskiego. I chociaż ostatnie decyzje kolejarzy
odsuwają nieco groźbę zamknięcia linii (wprowadzono np. tańszą w
eksploatacji lokomotywę), to nie cichną głosy oburzenia i protesty.
Zdecydowanie przeciwko likwidacji linii jest Zarząd Czaplinka. Stanowisko w
tej sprawie już wysłano do PKP. Samorządowcy przypominają, że w ostatnich
latach już i tak ograniczono liczbę połączeń pasażerskich i towarowych, że
zaledwie kilka lat temu zmodernizowano odcinek torów z Runowa do Jankowa
(korzystają z niego wojska państw NATO jadąc na ćwiczenia na poligon
drawski). - Gmina Czaplinek i inne gminy, przez które przebiega linia
kolejowa, borykają się z ogromnymi problemami bezrobocia, pogarszającą się
infrastrukturą drogową - piszą włodarze Czaplinka. - Dotychczasowe starania
gmin w zakresie rozwoju gospodarczego i turystycznego mogą zostać zniweczone
jedną nieprzemyślaną decyzją. Liczymy na rozsądek władz PKP oraz na właściwą
reakcję władz województwa, która utwierdzi mieszkańców naszych gmin, że
Pojezierze Drawskie leży jeszcze w granicach województwa
zachodniopomorskiego.





Temat: KSM "Przylesie" przegrało w Sądzie Okręgowym w Kos
Ruszy lawina żądań
"Przylesie” przegrało przed sądem

Leszek Mazurkiewicz wygrał z "Przylesiem” batalię o 700 złotych, które trzy lata temu zapłacił z tytułu dodatkowych kosztów za przekształcenie prawa do mieszkania i garażu we własność.
fot. Piotr Czapliński
23.06.2006
Leszek Mazurkiewicz wygrał ze spółdzielnią mieszkaniową "Przylesie”. Spółdzielnia musi mu teraz oddać 700 złotych. To dodatkowe koszty, jakie spółdzielca poniósł za przekształcenie prawa do mieszkania i garażu we własność. Na tej podstawie zwrotów mogą się domagać inni mieszkańcy.
Wyrok w drugiej instancji zapadł w czwartek. Jest ostateczny - "Przylesie” nie może się już od niego odwołać. L. Mazurkiewicz domagał się zwrotu 398 zł za przekształcenie prawa do mieszkania, oraz 310 zł - za garaż. Wśród kosztów są m.in. opłaty za obecność zarządu "Przylesia” przy podpisaniu umowy u notariusza. - Przecież ja im za to płacę w czynszu, to ich obowiązki - mówił przed sądem L. Mazurkiewicz. - Ode mnie chcieli 70 zł, choć nikogo z zarządu nie było u notariusza. Była pracownica spółdzielni, ale za jej obecność naliczono osobno 15 złotych. Według mnie spółdzielnia zarabia na mieszkańcach, a nie ma takiego prawa.
L. Mazurkiewicza wspierał przedstawiciel rzecznika praw obywatelskich, który podobnie jak spółdzielca chciał, by sąd oddalił odwołanie spółdzielni (w pierwszej instancji rozstrzygnięcie było pomyślne dla L. Mazurkiewicza i "Przylesie” odwołało się od orzeczenia). - Wydatki związane z przekształceniem ponosi spółdzielnia, to wynika z ustawy - mówił Krzysztof Szerkus, reprezentujący RPO. - Czy koszty poniosą wszyscy spół-
dzielcy, czy uwłaszczani - zależy od uchwały walnego zgromadzenia, a nie zarządu. Zlekceważono wolę członków spółdzielni i sprzeniewierzono się idei spół-
dzielczości. Zarząd jest od realizowania woli spółdzielców.
- Roszczenie pana Mazurkiewicza jest uzasadnione - mówił sędzia Czesław Podgórny. - Ustawa dokładnie określa, akie koszty ponosi członek spół-
dzielni. Nie ma wśród nich pozycji, jakimi obciążono spółdzielcę.
Grupa lokatorów przyjęła orzeczenie z oklaskami. Podobne sprawy dotyczą około 200 mieszkańców "Przylesia”.
- Ten wyrok nie jest jednak wiążący dla innych lokatorów. Każdy musi wystąpić z roszczeniem indywidualnie - wyjaśnia Sławomir Przykucki, rzecznik Sądu Okręgowego.
Art. Prasowy Głosu Koszalińskiego z dnia 23 czerwca 2006
Koszalin. Spółdzielnia Przylesie przegrała w sądzie z lokatorem
Spółdzielcy, odbierzcie swoje pieniądze!
art. prasowy Głosu Pomorza z dnia 23 czerwca 2006r

Leszek Mazurkiewicz z Przylesia (na zdjęciu z prawej) już przed rozprawą był pewien swojej wygranej. - Jak pan się czuje przed wielką przegraną? - zagadywał do Krzysztofa Hołuba, radcy prawnego reprezentującego Przylesie. Prawnik uśmiechem bagatelizował te docinki. Po ogłoszeniu wyroku nie był już tak pogodny.
Wczoraj sąd zdecydował, że spółdzielnia Przylesie bezprawnie zażądała
dodatkowych 708 zł od lokatora wykupującego na własność mieszkanie
i garaż. Wyrok jest ostateczny i otwiera innym spółdzielcom drogę
do odzyskania pieniędzy.
- Przylesie nie miało podstawy prawnej, by pobierać dodatkowe opłaty od wykupujących mieszkania i garaże - orzekł wczoraj sędzia Czesław Podgórny. Prowadził wczoraj w Sądzie Okręgowym w Koszalinie rozprawę odwoławczą spółdzielni przeciw Leszkowi Mazurkiewiczowi. Lokator wygrał 27 stycznia sprawę o zwrot 708 zł, które nadpłacił wykupując garaż i mieszkanie. Sąd Rejonowy nakazał wtedy Przylesiu zwrócić mu pieniądze i zapłacić koszty sądowe. Spółdzielnia odwołała się od wyroku.
Ogłaszając wyrok, sędzia dostał gromkie brawa od grupy spółdzielców obecnych na sali.

Więcej w magazynowym wydaniu "Głosu Pomorza".



Temat: WRÓŻENIE NA PRZYSZŁOŚĆ
WRÓŻENIE NA PRZYSZŁOŚĆ

W teatrze "Dialog" Norwid zajmował zawsze miejsce wyjątkowe. Henryka Rodkiewicz zaszczepiała wszystkim dialogowcom kult tego poety i przez 20 lat istnienia zespołu wszyscy w zasadzie przeszli przez edukację norwidowską. (...) Kul Norwida, wywodzący się z "Dialogu" przyczynił się do wzniesienia w koszalińskim parku popiersia tego poety dłuta artysty rzeźbiarza, Ferdynanda Harochy. (...) i teatr "Dialog" wraz z zespołem Studenckiego Teatru "BLIK" przygotowali wspólne widowisko oparte na tekstach Norwida, zatytułowane "Cywilizacja". Widowisko jedyne w swoim rodzaju, w plenerze, który pięknie zagrał w światłach reflektorów a sylwetki ludzi z pochodniami w ręku nadały głębi tej ścianie drzew, w których odbywał się spektakl. (...) Warto było poświęcić czasu na obejrzenie niecodziennego w Koszalinie widowiska., warto choćby dlatego, by posłyszeć jak Henryka Rodkiewicz recytuje "Bema pamięci rapsod żałobny".

Myślę, że to widowisko, którym Teatr Propozycji "Dialog" uwieńczył swoją dwudziestoletnią działalność, otwarło nowe możliwości letnich widowisk plenerowych w Koszalinie. Możliwości tym większe, że i zespołów w mieście się mnoży. Oto Koszalińskie Towarzystwo Muzyczne zaprezentowało ostatnio Kameralny Teatr Muzyczny - w komedii mówionej i śpiewanej według Jana Kochanowskiego napisanej pod tytułem BIESIADA U JANA.

Jak dowiadujemy się z programu, wydanego przez Koszalińskie Towarzystwo Muzyczne, zespół ten pracuje od dwóch lat. Przed rokiem Kameralny Teatr Muzyczny zainaugurował swoja działaność programem zatytułowanym "Powrót romansu", natomiast tym razem ambitnie sięgnięto do Kochanowskiego , by w oparciu o jego teksty przygotować program "Biesiada u Jana".

Znajdujemy się zatem wśród biesiadników Jana Kochanowskiego. Publiczność zasiada przy zastawionych stołach, wykonawcy przy stole na estradzie. Gospodarz dba o to, by jego biesiadnikom nie skąpiono jadła, napitków ale i strawy duchowej. Rozbrzmiewa stylizowana muzyka, utwory Kochanowskiego - śpiewane i mówione - fraszki i pieśni, bawią publiczność i ciętą dziś jeszcze nadal brzmią satyrą.

Tekst tego widowiska zgrabnie napisał Władysław Pitak, odtwórca roli Jana Kochanowskiego i reżyser tego spektaklu. Muzyka jest dziełem Mikołaja Borka, a scenografię projektowała Kika Lelicińska.

Wykonawców jest czterech, Władysław Pitak i trójka absolwentów PWSM w Gdańsku: Mikołaj Borek, autor muzyki i wykonawca, Ryszard Popowski, który obok gry na instrumencie jest także aktorem oraz Wacław Kubicki, którego znamy ze współpracy z Koszalińska Filharmonią i udziału w koncertach symfonicznych i organowych. Wacław Kubicki śpiewa w tym spektaklu, ale śpiewają też wszyscy wykonawcy, tak jak wszyscy są partnerami - aktorami na estradzie. Niewątpliwie żaden z wykonawców nie dorówna walorom głosowym Wacława Kubickiego , ale też nikt nie dorówna aktorstwu Władysława Pitaka, ale role są tak rozdzielone, że każdy z wykonawców jest w tym spektaklu na swoim miejscu.

W tej sympatycznej Biesiadzie Kika Lelicińska zaprojektowała stylizowane kostiumy, które wraz z tekstami i muzyką stanowią szlachetną całość. Godzinny program nie nuży, wręcz chciałoby się posłuchać dłuższego tekstu z "Odprawy posłów greckich" może jeszcze kilka Pieśni, a to już dobrze świadczy o spektaklu i wykonawcach.

Jeszcze jeden zespół niebanalny, jeszcze jedna grupa ludzi, która pragnie coś zrobić. Wszystko to rokuje nadzieję, że w przyszłe lato będziemy mogli wieczorami zbierać się w koszalińskim parku na plenerowych widowiskach. Bo warto połączyć siły dla tak szlachetnego celu.
(JOT) Jadwiga Ślipińska, Głos Pomorza nr 232, 24-26.10.1980

--------------------------------------------------------------------------------

P.S.
Przez następne 14 miesięcy Kameralny Teatr Muzyczny z Koszalina występował dla kuracjuszy i wczasowiczów w miejscowościach nadmorskich . W drugiej połowie 1981 r. najwięcej przedstawień zostało zaprezentowanych strajkującym studentom i robotnikom na całym Wybrzeżu Polskim. Stan wojenny ogłoszony w grudniu 1981 r. spowodował zawieszenie działalności Kameralnego Teatru Muzycznego, a następnie jego rozwiązanie. Reforma gospodarcza spowodowała, że każdy z członków zespołu zaczął niezależnie walczyć o swoją egzystencję. Przedstawienia tego teatru są już tylko wspomnieniem, które warto podtrzymywać. I z tego powodu dokonano przedruku kilku artykułów z tamtych lat.



Temat: Konsol out
A tak sprawę przedstawia Głos Pomorza:

Kontrolerzy wyrzuceni

Firma "Konsol", na którą uskarżało się wielu pasażerów, nie będzie już
sprawdzać biletów w koszalińskich autobusach. Miejski Zakład Komunikacji
wypowiedział jej umowę twierdząc, że niektórzy pracownicy firmy dopuścili
się oszustw

Jak podali szefowie Miejskiego Zakładu Komunikacji w Koszalinie, część
pracowników poznańskiej firmy rozprowadzała wśród koszalinian nielegalne
bilety rozpoznawane przez innych kontrolerów. Każdy, kto miał taki bilet,
mógł za darmo jeździć miejskimi autobusami i nie obawiać się kar.
Jednorazowy koszt takiego "ułatwienia" wahał się od 100 do 120 zł. O
pierwszych takich przypadkach (w sumie było ich kilka) MZK dowiedział się na
początku czerwca.
- Poinformowaliśmy o tym władze "Konsola", ale nie doczekaliśmy się reakcji.
W tej sytuacji Prokuraturę Okręgową w Koszalinie powiadomiliśmy o
popełnieniu przestępstwa, a z firmą rozwiązaliśmy umowę - mówi Jerzy
Banasiak, rzecznik prasowy MZK. Prokuratura postępowanie umorzyła ze względu
na małą szkodliwość czynu. - Ale w komentarzu wyraźnie podkreślono, że
postępowanie kontrolerów kwalifikuje się do wszczęcia działań
dyscyplinarnych .
Ogłoszony niedawno przetarg ma wyłonić firmą, której MZK zleci sprawdzanie
biletów. Czy do tego czasu nikt nie będzie o nie pytał? - Tak dobrze nie
będzie. Kontroli z taką samą częstotliwością dokonywać będą nasi
pracownicy - ostrzega Banasiak.
Firma "Konsol" była wielokrotnie bohaterem naszych publikacji. Pasażerowie
skarżyli się na bezwzględność, a czasem i chamskie zachowanie jej
pracowników. Szefostwo MZK tłumaczyło jednak zazwyczaj, że niezadowolenie
pasażerów jest wpisane w ryzyko pracy kontrolerów.
Dlaczego dopiero teraz koszaliński przewoźnik zdecydował się na ostrą
reakcję? - Skargi na pracę kontrolerów docierały do nas od dawna. Dopóki
dotyczyły one braku kultury pracowników "Konsola" to wydawało się nam, że
będzie można temu wspólnie zaradzić. Nie mogliśmy jednak tolerować
świadomego działania na szkodę naszej firmy.
Ryszard Leganza, współwłaściciel "Konsola" jest oburzony działaniem MZK. -
To spisek. Przypadki oszustw, o których tak głośno krzyczy się w Koszalinie,
to szukanie pretekstu do pozbycia się nas z rynku. Nic takiego nie miało
miejsca. Po prostu komuś obiecano, że przejmie nasze zadania.
Jego zdaniem wpływ na taki rozwój zdarzeń miał fakt, że "Konsol" okazał się
dla MZK...zbyt skuteczny. - Kiedy zaczęliśmy pracę 20 procent pasażerów
jeździło bez biletu, w krótkim czasie spowodowaliśmy, że ten poziom spadł do
1 procenta. Spowodowało to jednak, że dochody naszych pracowników znacznie
się zmniejszyły. W tej sytuacji zwróciliśmy się do koszalińskiego
przewoźnika o dopłaty do ich pensji. Oficjalnie nam odmówiono, a
nieoficjalnie postanowiono usunąć nas z miasta - twierdzi Leganza. Dodaje,
że "Konsol" również wypowiedział umowę.

Do niedawna "Konsol" obsługiwał firmy komunikacyjne w większości polskich
miast. Stopniowo wycofują się one jednak z tej współpracy. Umowy rozwiązały
już władze Słupska, Łodzi i samego Poznania. Wszędzie argumenty były podobne
jak w Koszalinie: działanie na szkodę miejskiego przewoźnika i nienajlepsza
opinia o kontrolerach. W Koszalińskiem "Konsol" sprawdzał bilety także w
Kołobrzegu. Od stycznia 2001 roku zajmuje się tym miejscowa spółka "Kanar"
 - Robią to dużo solidniej i wywołują mniej konfliktów i napięć - powiedział
Krzysztof Rachwalski, dyrektor Komunikacji Miejskiej w Kołobrzegu.

Piotr Polechoński





Temat: OMNIBUS czyli SAMO ŻYCIE
To co działo się w kościele, zawsze kojarzyło mi się z teatrem

OMNIBUS czyli SAMO ŻYCIE

Nieprawda, że muzyka łagodzi obyczaje -mówi Władysław Pitak, muzykoterapeuta. -Obyczaje to coś więcej niż samo zachowanie, to wzorce kulturowe, to nasze wychowanie. Nie wierzę, że sama muzyka może nas zmienić. Nie sama.

O panu Pitaku pisaliśmy kiedyś w "Głosie Pomorza", kiedy zakwitł hodowany przez niego kwiat, tak zwana "królowa nocy", co jest zjawiskiem niecodziennym i było szeroko komentowane przez prasę krajową. Pan Władysław twierdzi, że fakt ten był dla niego potwierdzeniem optymistycznej teorii, że w każdej chwili może nas spotkać coś miłego: ot, choćby roślina zakwita po 31 latach hodowli.

Pan Władysław w życiu zdobył kilka zawodów. Najpierw podczas służby w wojsku, operatora kamer filmowych i telewizyjnych, a później w Warszawie u boku profesora Bardiniego zdał egzamin państwowy i został artystą estradowym o specjalności aktorskiej. Pracował w Domu Kultury Budowlanych, który kiedyś mieścił się przy ul. Orlej w Koszalinie. Prowadził tam teatr amatorski. Wprowadził w nim elementy psychodramy i socjodramy. Przed stanem wojennym współpracował z Kameralnym Teatrem Muzycznym przy Koszalińskim Towarzystwie Muzycznym. Ponieważ jednak pan Pitak chciał zostać wykładowcą w koszalińskiej filii Akademii Muzycznej (była taka przy ul. Piastowskiej ), postanowił skończyć studia w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Słupsku. Po uzyskaniu dyplomu zaczął wykładać dykcję i prowadzić zajęcia fakultatywne z teatru.

- Teatr zafascynował mnie w dzieciństwie, kiedy w jednym z wrocławskich kościołów zacząłem służyć do mszy jako ministrant. Może się to wydawać dziwne, ale to co się działo w kościele zawsze kojarzyło mi się z teatrem. Zapach kadzidła, dźwięk dzwonków, występowanie przed tłumem ludzi zawsze mnie pociągały. Kiedy jeden z księży w sposób niezwykle obrazowy mówił kazania, miałem ochotę z miejsca wstąpić do nieba i zostać aniołkiem. Właśnie księża zainteresowali mnie literaturą dotyczącą psychologii, charakterologii i ludzkich temperamentów; to dziedziny niezwykle przydatne duchownym. Dzięki ich znajomości potrafią już po krótkiej rozmowie zorientować się z jakim typem charakterologicznym mają do czynienia... - opowiada pan Władysław.

W latach osiemdziesiątych wraz ze swoim teatrem odwiedzał strajkujących. Potem, kiedy ogłoszono stan wojenny, spostrzegł jak bardzo ludzie odsuwają się od siebie, jak mało znaczą dla nich przedstawienia, które chciał im dawać. Jak mówi - życie przerosło teatr. Zaczął pracować w sanatoriach. Proponował kuracjuszom zabawę w psychodramę, później wpadł na pomysł dodawania do niej elementów muzycznych. Wreszcie stworzył coś, co nazwał "muzykodramą": połączenie muzyki z przekazem słownym, zazwyczaj poezją. Zachęcony przez psychologów zaczął brać udział w zajęciach z muzykoterapii prowadzonych przy Centrum Edukacji Muzycznej. Skończył tam kurs, który uprawniał go do prowadzenia zajęć z dziedziny animacji i relaksacji muzycznej.

- Z kuracjuszami rozmawialiśmy o muzyce, poezji, diecie i ich wpływie na prawidłowe funkcjonowanie organizmu człowieka. Także o sensie życia, bez którego zatracamy człowieczeństwo i o sposobie wyrażania myśli, który jest najwyższą formą istnienia. Wtedy zareagowali lekarze. Nie do pomyślenia było dla nich, że nielekarz prowadzi rozmowy o zdrowiu. Postanowiłem więc zostać logopedą - to jedyna pozamedyczna specjalizacja tolerowana przez lekarzy. Od tej pory zaczęto wpisywać kuracjuszom muzykoterapię do karty zabiegowej. Dzięki nowym umiejętnościom rozszerzyłem muzykoterapię o pewne elementy logopedii.

Pan Pitak mówi o sobie, że teraz jest rentierem, czyli że "odcina kupony". Jeździ po świecie, odpoczywa. Szczególnie podoba mu się Francja i jej rozmaite strefy klimatyczne. Ostatnio wpadł na pomysł założenia zespołu opieki zdrowotnej, złożonego z lekarzy, pielęgniarek i terapeutów rozmaitych dziedzin, którzy na życzenie pacjentów będą świadczyć pomoc w domach. Może to być opieka nad osobą po wylewie, nie zawsze mającą możliwość rehabilitacji, lub po prostu opieka nad chorym dzieckiem, kiedy rodzice muszą pracować. Być może kiedyś przyjdzie nam do głowy skorzystać z usług logo-muzyko-terapeuty , aktora i reżysera w jednej osobie?

Anna Błądek (OKO - Tygodnik Miejski "Głosu Pomorza" 13-19 lutego 1999)

P.S. Pomysł założenia zespołu opieki zdrowotnej i pedagogicznej zaowocował powołaniem w maju 2001 r. Towarzystwa Terapii i Kształcenia Mowy LOGOS w Koszalinie, które współdziała z wieloma stowarzyszeniami i organizacjami zajmującymi się niesieniem pomocy osobom potrzebującym. Na szczególną uwagę zasługują porady i konsultacje udzielane za pośrednictwem Internetu. W Internecie można także znaleźć wiele artykułów pisanych przez członków TTiKM LOGOS.




Temat: o KPPD - w sposób spokojny
Jestem niewielkim akcjonariuszem KPPD (1,5%akcji ) - kupiłem akcje na CeTO...

pochodzę z woj. łódzkiego

30.12 odbyła się w Koszalinie rozprawa przed sądem I instancji z powództwa Funduszu NFI Octava (mijeszościowy akcjonariusz ok 6% akcji KPPD) a spółką Drembo (największy akcjonariusz spółki - spółka teoretycznie pracownicza a w praktyce menadżerska - czyli jest kilkunastu głównych udziałowców przeważnie z zarządu i kierowniczych stanowisk w spółce - łacznie Drembo posiada 49,9% akcji KPPD ale przez zaprzyjaznione spółki posiada jeszcze ok. 7%). Spółka Drembo sprawuje kontrolę w praktyce większościową w firmie - choć formalnie absolutnej większości nie ma.

Pan Graczkowski jest głównym graczem w Drembo i z jego nadania sprawuje funkcję prezesa w KPPD.

O co poszło. NFI Octava oskarzyła Drembo że złamał prawo przejmuąc kontrolę nad KPPD i zataił informację ze posiada formalnie i nieformalnie (poprzez zaprzyjażniony podmiot Amersbrokers - który działał na zlecenie Drembo) ponad połowę akcji KPPD.

Wg obowiazującego wówczasm, tzn bodajze w 2001 roku, prawa (tzn wtedy gdy było przejmowanie) KPPD nie mogło kupić więcej niż 50% akcji bez ogłoszenia tzw. wezwania na pozostałe akcje - Drembo o tym wiedziało więc formalnie na własne konto kupiło tylko 49,9% a ok7% zleciło kupić spółce finansowej Amersbrokers - gwarantując sobie opcje odkupu do czerwca 2005.

w czerwcu 2005 Amersbeokers sprzedał akcje zgodnie z umową ale nie Drembo tylko wskazanemu przez Drembo podmiotowi spółce TLH Verw. GmbH z Austrii - związanej z jakimś austriackim koperantem spółki - szczegóły porozumienia są mi nieznane...

Sąd orzekł ze NFI Octava ma rację i ze Drembo złamało prawo o publicznym obrocie. Jakie są konsekwencje?

Drembo nie moze wykonywać ze swoich akcji ŻADNEGO prawa głosu, zaś wszystkie uchwały poprzedniego WZA i kilku poprzednich są nieważne bo uchwalone głosami Drembo które nie miało prawa głosować.

Tak więc absolutorium dla zarządu i rady nadzorczje też są niewazne.

Obecnie akcjonariusze mniejszościowi moga zwołać NWZA spółki i odwołać prezesa,zarząd i przejąć pełnię kontroli nad spółką... chyba ze Drembo odkupi od pozostałych graczy pozostałe 50% akcji po ...odpowiedniej cenie - a Drembo nie ma tylu pieniędzy - w grę moze wchodzić cena 3-4 krotnie wyzsza od tej za którą drembo przejęło kontrolę nad spółką - to moze byc nawet 800 tys. akcji * 40 zł. = 32 mln zł.

brak porozumienia Drembo z pozostalymi akcjonariuszami moze skutkować rządami akcjonariuszy mniejszościowych - ktorzy mogą pworwadzić własne porządki w spółce - łacznie z odwołaniem obecnych wladz - ale też z wypompowaniem środków finasowych ze spółki, ze zwolnieniami, ze sprzedażą spółki inwestorowi zagranicznemu itp.

oczywiście jest jeszcze II instancja sądu - ale oceniam szanse dla Drembo na mniej niz 40%.

myślę ze jest to arcy ważna wiadomosć dla waszego powiatu - w koncu to pracodawca 1300 ludzi

pozdrawiam



Temat: Tarcza antyrakietowa w Polsce
Oto następne rewelacje prasowe.




Tarcza będzie u nas

To w Debrznie koło Człuchowa powstanie antyrakietowa tarcza - dowiedział się Głos. Stacjonować ma tam około 1200 żołnierzy USA.

Jak się dowiedzieliśmy ze źródeł zbliżonych do Ministerstwa Obrony Narodowej, Amerykanie chcą tylko do Debrzna, a reszta potencjalnych lokalizacji była zwykłą zasłoną dymną.

Na drodze do oficjalnego ogłoszenia Debrzna miejscem lokalizacji tarczy stoją jeszcze ostatnie formalne uzgodnienia polsko-amerykańskie.

MON tymczasem milczy i wypowie się dopiero wtedy, gdy umowa będzie już podpisana.

Grzegorz Hołdanowicz, ekspert wojskowy i redaktor naczelny miesięcznika "Raport”, potwierdza nasze informacje. - Umieszczenie elementów amerykańskiej tarczy w Debrznie jest moim zdaniem przesądzone - uważa ekspert, który obszernie pisze o tym w najnowszym numerze periodyku. - Redzikowo i Zegrze (alternatywne lokalizacje, o których pisaliśmy - przyp. red.) są zdecydowanie za blisko dużych aglomeracji miejskich.

To samo mówi inny ekspert, Tomasz Hypki, redaktor "Skrzydlatej Polski”. - Tylko Debrzno. To już wiadome - mówi. Pod Debrznem ma być zakwaterowanych około 1000 do 1200 żołnierzy amerykańskich, z czego niewielka część wraz z rodzinami.

W bazie poza rakietami, których zadaniem będzie przechwytywanie rakiet dalekiego zasięgu, znajdą się wyrzutnie rakiet do obrony samej bazy. Koszt budowy to około miliard dolarów, dwa razy tyle ma kosztować jej wyposażenie. Nasze wojsko już się przygotowuje do jej powstania.

Mimo że na terenie bazy będą niemal wyłącznie Amerykanie, to polska armia musi być zdolna do szybkiej reakcji w wypadku ataku na nią. W Koszalinie powstaje zupełnie nowa jednostka wojskowa.

Słupska 7. Brygada Obrony Wybrzeża zostanie niebawem wzmocniona kilkusetosobową grupą żołnierzy z Trzebiatowa. Razem mają stworzyć zupełnie nową formację piechoty morskiej na wzór amerykański. Dowódca 7. Brygady kilka dni temu wyjechał na pięć miesięcy do Łodzi na intensywny kurs języka angielskiego.

Mirosław Burak, burmistrz Debrzna, opowiada się za budową tarczy. Liczy, że dolary zasilą miejską kasę. - Mam nadzieję na amerykańskie inwestycje, przy których zatrudnienie znajdą mieszkańcy - mówi burmistrz. - Najpierw jednak chcielibyśmy poznać korzyści i zagrożenia, jakie płyną z lokalizacji bazy w naszym sąsiedztwie.

Zdania mieszkańców gminy Debrzno są podzielone. Jedni są za - bo widzą szanse na pracę, inni - przeciw, bo boją się zapowiedzi Rosjan o wycelowaniu ich rakiet w bazę. Eksperci uważają jednak, że rosyjscy generałowie chcą tylko zbić kapitał na strachu i przy tej okazji unowocześnić swój przestarzały sprzęt.

- Zagrożenie ze strony Rosji jest raczej wyolbrzymiane - dodaje Hołdanowicz.




Temat: XVIII Międzynarodowy Festiwal Szachowy im. Józefa Kochana
Serdecznie zapraszam
XVIII Międzynarodowy Festiwal Szachowy im. Józefa Kochana
05-13.08.2007

Komunikat

Patronat honorowy:
Mirosław Mikietyński
Prezydent Miasta Koszalina

Komitet Honorowy pod przewodnictwem:
Rektora Politechniki Koszalińskiej
prof. nadzw. dr hab. inż. Tomasza Krzyżyńskiego

Patronat medialny:
* Telewizja Polska S.A. oddział w Szczecinie
* Radio Koszalin S A
* Radio Plus
* Głos Koszaliński
* Nowy Dziennik Koszaliński "Miasto"
* Telewizja Kablowa Koszalin "MAX"

Organizatorzy:
* Akademicki Klub Szachowy "Hetman - Politechnika Koszalińska"
* Politechnika Koszalińska
* Urząd Miejski w Koszalinie
* Urząd Marszałkowski
* Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej

Termin i miejsce gry:
5 - 13.08.2007 r.
Hala Sportowa LO im. Broniewskiego ul. Chełmońskiego 7

Zgłoszenia i wpisowe:
Zgłoszenie należy przesłać do dnia 20.07.2007 r.
na adres e-mail: markan56@wp.pl z potwierdzeniem wpłaty wpisowego

Pytania i zgłoszenia odnośnie zakwaterowania:
Dyrektor Festiwalu - Marian Kanarek
markan56@wp.pl tel/fax: (0 94) 34 02 509 , 505 171 279

Wpisowe należy wpłacać na konto klubu:
PKO BP S.A. 79 1020 2791 0000 7602 0091 3590
Po terminie zgłoszeń wpisowe wzrasta o 30 zł.

Zakwaterowanie i wyżywienie:
Koszt: 55,00 złotych + 7% VAT za dobę
Zakwaterowanie: Domy Sudenckie: ul. Rejtana 2, pokoje 2-, 3-osobowe.
Dostęp do Internetu.
Wyżywienie: Szwedzki stół - Firma "Rogaliczek"

Istnieje możliwość wykupienia samego zakwaterowania w cenie: 30 zł + VAT.

Turniej będzie rozgrywany w 4 grupach:

Turniej A - dla zawodników i zawodniczek
z rankingiem FIDE > 2100; wpisowe - 110 zł.
Organizator zastrzega sobie prawo dopuszczenia
zawodników z rankingiem FIDE < 2100.

Turniej B - dla zawodników i zawodniczek z
rankingiem FIDE i krajowym 2099 - 1800; wpisowe - 90 zł.
Organizator zastrzega sobie prawo dopuszczenia
zawodników z rankingiem < 1800.

Turniej C - dla zawodników i zawodniczek z
rankingiem krajowym 1000 - 1800; wpisowe - 50 zł.

Turniej D - dla zawodników i zawodniczek
ur. w 1996 i młodszych z rankingiem < 1600; wpisowe - 40 zł.

W turniejach A, B, C i D o kolejności miejsc decyduje:
liczba zdobytych punktów, Buchholz średni, Buchholz pełny, progress, większa ilość zwycięstw.

Od decyzji sędziego rundowego przysługuje zawodnikowi prawo odwołania się do sędziego głównego do 1 godz. po zakończeniu rundy, pisemnie po opłaceniu kaucji w wysokości 100 PLN. Jeśli reklamacja zostanie uznana, kaucja zostanie zwrócona zawodnikowi, w przeciwnym wypadku przepada na rzecz organizatora.

Tempo gry:

TURNIEJE A, B, C i D - zegary elektroniczne
9 rund - 90 min + 30 sek na każdy ruch od początku partii.

Nagrody (wartość brutto):

Turniej A:
I miejsce - 6.000 zł.
II miejsce - 4.500 zł.
III miejsce - 3.000 zł.
nagrody rzeczowe dla niepełnosprawnych

Turniej B:
I miejsce - 2.500 zł.
II miejsce - 1.750 zł.
III miejsce - 1.000 zł.
nagrody rzeczowe dla niepełnosprawnych

Turniej C:
I miejsce - 500 zł.
II miejsce - 250 zł.
III miejsce - 100 zł.
nagrody rzeczowe dla niepełnosprawnych

W turniejach A, B i C 10% uczestników otrzymuje nagrody pieniężne, kolejne 5% rzeczowe.

Turniej D: nagrody rzeczowe i upominki dla wszystkich uczestników.

Nagrody specjalne ogłoszone zostaną po V rundzie turniejów

Uwagi:
- W Festiwalu Szachowym stosowane będą aktualne przepisy FIDE.
- Rozgrywki turniejowe prowadzone będą w systemie szwajcarskim.
- Odprawy techniczne: Hala Sportowa LO im. Broniewskiego ul.Chełmońskiego 7
dnia 05.08.2006:
* 12:00 - dla zawodników turnieju A
* 12:30 - dla zawodników turnieju B
* 12:40 - dla zawodników turniejów C i D
- Rezerwacje miejsc noclegowych będą dokonywane dla osób, które przesłały zgłoszenie i ksero wpłaty wpisowego.
- Nagrody należy odbierać osobiście na zakończeniu Festiwalu, w przeciwnym razie przepadają.
- Osoby biorące udział w Festiwalu ubezpieczają się we własnym zakresie.
- Ostateczna interpretacja komunikatu należy do organizatora.

Terminarz Festiwalu:
4.08 - Przyjmowanie zgłoszeń i kwaterowanie uczestników od godz. 8.00
5.08 - Uroczyste otwarcie Festiwalu - 15.30
5.08 - I - runda - 16.00
6.08 - II - runda - 16.00
7.08 - III - runda - 16.00
8.08 - IV - runda - 16.00
9.08 - V - runda - 16.00
10.08 - VI - runda - 16.00
11.08 - VII - runda - 16.00
12.08 - VIII - runda - 16.00
13.08 - IX - runda - 9.00
Zakończenie Festiwalu i rozdanie nagród - godz. 15.30

Imprezy towarzyszące:
Turniej został objęty programem "Bezpieczne wakacje" dla dzieci i młodzieży.
W jego ramach organizowane będą darmowe wyjścia na seanse filmowe i basen, ognisko.
Oferujemy dostęp do obiektów sportowych i rekreacyjnych.
Planowane 2 symultany szachowe dla dzieci i młodzieży - Ratusz Koszalin.
Turniej Nocny (Maraton Szachowy).



Temat: XIX Międzynarodowy Festiwal Szachowy im. Józefa Kochana
KOMUNIKAT
XIX Międzynarodowy Festiwal Szachowy im. Józefa Kochana
04-13.08.2008r.

Komunikat

Patronat honorowy:
Mirosław Mikietyński
Prezydent Miasta Koszalina

Komitet Honorowy pod przewodnictwem:
Rektora Politechniki Koszalińskiej
prof. nadzw. dr hab. inż. Tomasz Krzyżyński

Patronat medialny:
* Telewizja Polska S.A. oddział w Szczecinie
* Radio Koszalin S A
* Radio Plus
* Głos Koszaliński
* Nowy Dziennik Koszaliński "Miasto"
* Telewizja Kablowa Koszalin "MAX"

Organizatorzy:
* Akademicki Klub Szachowy "Hetman - Politechnika Koszalińska"
* Politechnika Koszalińska
* Urząd Miejski w Koszalinie
* Urząd Marszałkowski
* Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej

Termin i miejsce gry:
4 - 13.08.2008 r.
Hala Sportowa LO im. Broniewskiego ul. Chełmońskiego 7

Zgłoszenia i wpisowe:
Zgłoszenie należy przesłać do dnia 20.07.2007 r.
na adres e-mail: markan56@wp.pl, z potwierdzeniem wpłaty wpisowego

Pytania i zgłoszenia odnośnie zakwaterowania:
Dyrektor Festiwalu - Marian Kanarek
markan56@wp.pl tel/fax: (0 94) 34 02 509 , 505 17127
Wpisowe należy wpłacać na konto klubu:
PKO BP S.A. 79 1020 2791 0000 7602 0091 3590
Po terminie zgłoszeń wpisowe wzrasta o 30 zł.

Zakwaterowanie i wyżywienie:
Koszt :55,00 złotych + 7% vat / za dobę
Zakwaterowanie : Domy Sudenckie:ul. Rejtana 2, pokoje 2-, 3-osobowe.
Dostęp do Internetu.
Wyżywienie : „szwedzki stół- Firma "Rogaliczek"

Istnieje możliwość wykupienia samego zakwaterowania: 30 zł +VAT.

Turniej będzie rozgrywany w 4 grupach:

Turniej A - dla zawodników i zawodniczek
z rankingiem FIDE > 2100, wpisowe - 110 zł.
Organizator zastrzega sobie prawo dopuszczenia
zawodników z rankingiem FIDE < 2100.
Turniej B - dla zawodników i zawodniczek z
rankingiem FIDE i krajowym 2099 - 1800, wpisowe - 90 zł.
Organizator zastrzega sobie prawo dopuszczenia
zawodników z rankingiem < 1800.
Turniej C - dla zawodników i zawodniczek z
rankingiem krajowym 1000 - 1800, wpisowe - 50 zł.
Turniej D - dla zawodników i zawodniczek
ur. w 1996 i młodszych z rankingiem <1600 wpisowe - 40 zł.

W turniejach A, B, C i D o kolejności miejsc decyduje:
liczba zdobytych punktów , Buchholz średni , Buchholz pełny , progress
większa ilość zwycięstw.

Od decyzji sędziego rundowego przysługuje zawodnikowi prawo odwołania się do sędziego głównego do 1 godz. po zakończeniu rundy, pisemnie po opłaceniu kaucji w wysokości 100 PLN. Jeśli reklamacja zostanie uznana, kaucja zostanie
zwrócona zawodnikowi, w przeciwnym wypadku przepada na rzecz organizatora.

Tempo gry:

TURNIEJE A, B, C i D - zegary elektroniczne
9 rund - 90 min + 30 sek na każdy ruch od początku partii.

Nagrody (wartość brutto):
Turniej A:
I miejsce - 6.000 zł.
II miejsce - 4.500 zł.
III miejsce - 3.000 zł.
nagrody rzeczowe dla niepełnosprawnych
Turniej B:
I miejsce - 2.500 zł.
II miejsce - 1.750 zł.
III miejsce - 1.000 zł.
nagrody rzeczowe dla niepełnosprawnych
Turniej C:
I miejsce - 500 zł.
II miejsce - 250 zł.
III miejsce - 100 zł.
nagrody rzeczowe dla niepełnosprawnych

W turniejach A, B i C 10% uczestników otrzymuje nagrody pieniężne, kolejne 5% rzeczowe.

Turniej D - nagrody rzeczowe i upominki dla wszystkich uczestników.

Nagrody specjalne ogłoszone zostaną po V rundzie turniejów

Uwagi:
- W Festiwalu Szachowym stosowane będą aktualne przepisy FIDE.
- Rozgrywki turniejowe prowadzone będą w systemie szwajcarskim.
- Odprawy techniczne
Hala Sportowa LO im. Broniewskiego ul.Chełmońskiego 7
- dnia 04.08.2006:
* 12:00 - dla zawodników turnieju A
* 12:30 - dla zawodników turnieju B
* 12:40 - dla zawodników turnieju C - Rezerwacje miejsc noclegowych będą dokonywane dla osób, które przesłały zgłoszenie i ksero wpłaty wpisowego.
- Nagrody należy odbierać osobiście na zakończeniu Festiwalu, w przeciwnym razie przepadają.
- Osoby biorące udział w Festiwalu ubezpieczają się we własnym zakresie.
- Ostateczna interpretacja komunikatu należy do organizatora.

Terminarz Festiwalu:
4.08 - Przyjmowanie zgłoszeń i kwaterowanie uczestników od godz. 8.00
5.08 - Uroczyste otwarcie Festiwalu - 15.30
5.08 - I - runda - 16.00
6.08 - II - runda - 16.00
7.08 - III - runda - 16.00
8.08 - IV - runda - 16.00
9.08 - V - runda - 16.00
10.08 - VI - runda - 16.00
11.08 - VII - runda - 16.00
12.08 - VIII - runda - 16.00
13.08 - IX - runda - 9.00
Zakończenie Festiwalu i rozdanie nagród - godz. 15.30

Imprezy towarzyszące:
Turniej został objęty programem "Bezpieczne wakacje" dla dzieci
i młodzieży organizowane będą darmowe wyjścia na seanse filmowe i basen, ognisko. Oferujemy dostęp do obiektów sportowych i rekreacyjnych.
Planowane 2 symultany szachowe dla dzieci i młodzieży - Ratusz Koszalin.
Turniej Nocny (Maraton Szachowy).

Dyrektor Festiwal
Marian Kanarek



Temat: Polityczna degenera zakazana na forum tkk

Wpisał: rzecz
26.01.2007.
Dzisiaj, 26 stycznia 2007 o godz. 19 w hali Milenium odbędzie się Spotkanie Noworoczne Prezydenta Miasta, na którym zostanie ogłoszone nazwisko laureata Kołobrzeskiego Konika. Został on wybrany przez kapitułę składającą się z dziennikarzy 9 kołobrzeskich redakcji w tajnym głosowaniu. Jak informowaliśmy do nagrody są nominowane trzy osoby. Nazwiska podajemy w porządku alfabetycznym: Rafał Kolikow, Wojciech Sabała, Antoni Szarmach.

O podanie swoich propozycji zostali poproszeni dziennikarze Głosu Pomorza, Głosu Koszalińskiego, Kuriera Szczecińskiego, Gazety Kołobrzeskiej, Radia Kołobrzeg, Telewizji Kablowej Kołobrzeskich, Kulis Kołobrzeskich, Radio Koszalin i Rzeczy kołobrzeskiej.

Statuetka konika jest już odlana. Powstała w Kamicy, gm. Gościno, w pracowni Romualda Wiśniewskiego. Artysta rzeźbiarz jest autorem i wykonawcą projektu konika. Przypomnijmy, że nagrodę przyznano po raz pierwszy 7 lat temu. Jest to tzw. odlew na wosk tracony z brązu umieszczony na cokoliku z czarnego granitu impala. Po odlaniu został oszlifowany, opiłowany, odkwaszony i spatynowany. Proces ten razem z wypalaniem zajmuje zwykle artyście dwie doby.
Do granitowego cokolika zostanie przymocowana tabliczka z nazwiskiem laureata, którą przygotują organizatorzy we własnym zakresie. Laureat musi się liczyć ze znaczną wagą nagrody nie tylko w wymiarze społecznym. Niepozorna statuetka waży bowiem ponad 2 kilogramy.
Na początku koników przyznawano aż siedem, i po tylu też laureatów było przez 2 lata. Potem zdecydowano się na oszczędne rozwiązanie. Obecnie pozostał tylko jeden Kołobrzeski Konik.

Oprócz niego prezydent miasta w czasie dorocznego spotkania przyznaje nagrody za wyróżniającą się na tle innych działalność w różnych dziedzinach: kultury, sportu, gospodarki.

Monika Makoś

Komentarze
POLSKIE RADIO SZCZECIN
Dodane przez Jarek w dniu - 2007-01-26 15:44:24Przedstawiciel Polskiego Radia Sczecin -/niżej podpisany/ także został poproszony o przedstawienie swojej propozycji - jednak, ponieważ w obradach kapituły uczestniczyły osoby skompromitowane ubiegłorocznymi manipulacjami przy nagrodzodzie - na czas wyjaśnienia tych spraw odstąpiłem od udziału w obradach. Wpisuje się ku pamięci i dla porządku. Jarek Banaś.
Było inaczej
Dodane przez prezes w dniu - 2007-01-26 17:18:15Dla porządku - Jarek jako przedstawiciel Radia Szczecin (nie samo RSz) został wykluczony z obrad na wniosek szefa CPiIT (P. Dawida), za złamanie w ub. roku regulaminu w punkcie dotyczącym zachowania w tajemnicy nazwiska laureata.
Jarek Banś
Dodane przez Jarek w dniu - 2007-01-26 17:39:15Pierwsze słysze... Kim jesteś prezesie ? Artur to ty? - informacja egzotyczna, ale ciekawa.
To prawda
Dodane przez prezes w dniu - 2007-01-26 22:45:15Tak to ja - Artur. Informacja nie jest egzotyczna. Jest prawdziwa. Ta decyzja zapadła na pierwszym spotkaniu.
Laureatem został Antoni Szarmach
Dodane przez rzeczka w dniu - 2007-01-27 01:17:58... a całe spotkanie było nielegalne. Tak przynajmniej powtarzano sobie w kuluarach. To może i konik jest nielegalny? Skoro nielegalny prezydent organizuje nielegalną uroczystość, to każdy z uczestników będzie musiał zapłacić za siebie. To też dało się słyszeć wśród gości. Niektórzy chętnie by zapłacili, traktując to jako datek na odejście "skutecznego i dynamicznego". Chociaż, jak oceniła taki rozwój sytuacji jedna z dam: - To zbyt piękne, aby było prawdziwe.
P.S. Dlaczego nigdy nie mówimy: - To zbyt straszne, aby było prawdziwe?
Jarek Banaś
Dodane przez Jarek w dniu - 2007-01-27 09:48:26Arturze, nie wiem co powiedzieć - nie byłem na posiedzeniu kapituły w tym roku, dowiaduję się od Ciebie - ale pewnie będę mógł się dowiedzieć. Nadal nie wiem oc co chodzi - nie wiem nawet kim jest w kapitule Przemysław Dawid.
Już będzie spokój
Dodane przez prezes w dniu - 2007-01-27 13:33:35Jarku: Nie byłeś na żadnym z dwóch posiedzeń kapituły. Być może na znak protestu, jak piszesz powyżej. Takie Twoje prawo i tego nie kwestionuję. P. Dawid został wyznaczony na pierwszym posiedzeniu przez prezydenta do koordynacji pracy Kapituły. Po drugim posiedzeniu już wiedziałem, że była to fatalna decyzja. Okazało się, że Dziemba i Dawid kąsają nadal. Trudno... Dziś już (czy też za kilka dni) nie ma Dziemby wśród dziennikarzy i Dawida w CPiIT. A zatem kobrze wybito zęby jadowe.
Do "rzeczka": Uświadom sobie, że pisząc o "nielegalnych" Konikach uderzasz przede wszystkim w laureata! Uważasz, że nominacja i nagroda są nielegalne?
A bez wnikania w szczegóły, to uważam, że sporą winę za to, co od trzech lat wyrabiał w Kapitule były już redaktor z radia (niech odchodzi w pokoju) i jego koledzy ponosi H. Bieńkowski, który na to przyzwalał. Część dziennikarzy protestowała. Według mnie chodziło o poróżnienie środowiska dziennikarskiego. No ale to już na szczęście przeszłość.
Laureaci cenni
Dodane przez Jarek w dniu - 2007-01-27 20:45:57Laureaci nagrody są jak najbardziej cenni - nalezy tylko spowodować, by na nagrode nie wpływali politycy - to postulowałem, preyzdent Janusz Gromek - na co liczył ? I tak dobrze że Przemek nie przyznał nagrody Mariuszowi albo Robertowi w uznaniu dorobku... pozdr, .

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.






Temat: Mimi Rozpuda pod Kołobrzegiem
- To nie jest kwestia ocalenia lub nie kilku kwiatków - mówi dr Beata Bosiacka z katedry taksonomii roślin i fitogeografii Uniwersytetu Szczecińskiego.
- To dokładnie tak, jakby na świecie zostały nam dwa słonie, a my pozwalalibyśmy na śmierć jednego z nich.

Dwa szczęścia naraz
Od przybytku, wbrew przysłowiu, jednak może rozboleć głowa. Tego bólu doświadczą kołobrzeskie władze, które stanęły przed wyzwaniem pogodzenia budowy niezbędnej dla miasta obwodnicy z koniecznością uratowania przed zagładą uznawanych dotąd za wymarłe przyrodniczych okazów. Ich istnienie właśnie odkryli i nagłośnili naukowcy.
O odkryciu rzadkich roślin i owadów w miejscu, w którym ma prowadzić kołobrzeska obwodnica, informowaliśmy wczoraj. Dziś już wiadomo, że uniknięcie ekologicznej katastrofy jest możliwe, a powtórki z Rospudy może uda się uniknąć. Potrzeba tylko dobrej woli samorządowych władz.
Co odkryli biolodzy
Nie idzie o spektakularne ratowanie słoni, ale o niepozorne, słonolubne rośliny, którym do życia niezbędna jest sól. Rosną nad pokładami soli, czasem na brzegu Bałtyku albo na terenie występowania solanek. To, że występowały także w Kołobrzegu, wiadomo od dawna.
Jeszcze w latach 60. i 70. na kołobrzeskiej Wyspie Solnej stworzono nawet niewielki rezerwat takiej roślinności. Ludzka bezmyślność zrobiła jednak swoje i po rezerwacie nie ma już dziś śladu.
- Do środowego popołudnia wiedzieliśmy o występowaniu pewnej liczby słonolubnych roślin w Radzikowie - mówi Aleksandra Stecka z wydziału komunalnego Urzędu Miasta. - Nie mieliśmy jednak pojęcia o tym, że solniska występują również znacznie dalej, miedzy Kołobrzegiem a Budzistowem. A już całkiem zaskakujące było to, że mogą się wśród nich znajdować aż tak unikatowe okazy.
Ogólnoeuropejska sensacja
Wieść o botanicznej sensacji ogłosiła w środę w magistracie dr Beata Bosiacka. - Proszę państwa, dokonaliśmy w Kołobrzegu odkrycia nie tylko na ogólnopolską, ale i europejską skalę - mówiła podekscytowana.
Rzecz w tym, że w Polsce i w Europie trudno o tak rozległe tereny, na których w naturalnym środowisku rozwija się słonolubna flora i fauna. I to z okazami roślin uznawanych za dawno wymarłe albo takimi, których liczna obecność w Kołobrzegu traktowana jest przez biologów jako botaniczny cud. - Mamy tu błotniste solniska z solirodem o genezie źródliskowej, jakich nie ma nigdzie indziej w kraju. Trudno o podobne w Europie.
Solirodowi towarzyszą babka nadmorska, prawdopodobnie również uznawana za wymarłą babka pierzasta, świbka morska, jarnik solankowy czy obione szypułkowata. Zasługą prof. Mirosława Stachowiaka z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy stało się odkrycie również słonolubnych chrząszczy, których występowania w Polsce nie odnotowano od lat.
- Gdyby przez budowę drogi miała im grozić zagłada, mielibyście tu Rospudę do sześcianu - przekonywał prof. Stachowiak.
Jest czas na zmiany
- Nie jest tak źle - uspokajał wczoraj pełnomocnik prezydenta Kołobrzegu, Tadeusz Kanas. - Droga, która miałaby zagrażać odkrytym solniskom, ma powstać do 2012 roku. Powstanie w ostatnim, trzecim etapie budowy tzw. małej obwodnicy kołobrzeskiej, która zyska połączenie z drogą krajową S6. Obwodnicę będzie budować miasto. Rzeczywiście, mamy już na nią przyznane unijne pieniądze w ramach programu "Poprawy dostępności do portów morskich”. Teraz ogłaszamy przetargi na sporządzenie dokumentacji dwóch pierwszych etapów. Na trzeci mamy więc jeszcze naprawdę dużo czasu. Wytyczenie innego przebiegu trasy jest zatem na pewno możliwe.
Gdyby sensację odkryto wcześniej...
- Kołobrzeg to bardzo specyficzne geologicznie miasto, położone nie tylko na solance, ale i w sąsiedztwie złóż leczniczej borowiny - mówi Anna Siekierska, inspektor do spraw urbanistyki i architektury Urzędu Miasta.
Jak tłumaczy, w studium uwarunkowań do planu zagospodarowania przestrzennego z 2001 roku, uwzględniono pochodzące z tego samego roku wyniki badań dr Beaty Bosiackiej. Na podstawie jej analizy jako tzw. użytek ekologiczny zapisano ponad 13 hektarów, położonych nieco na północ od odkrytych ostatnio solnisk.
Wytyczenie ostatecznego przebiegu obwodnicy mają poprzedzić nie tylko badania geologiczne, uregulowanie spraw związanych z własnością gruntów, ale i społeczne konsultacje. Teoretycznie naukowcy i miłośnicy przyrody mogą więc odetchnąć z ulgą.
Sąsiednie, leżące w granicach miasta tereny, z sensacyjnymi dziś solniskami włącznie, w studium są terenami otwartymi bez prawa zabudowy. Zdecydował o tym zarówno fakt, że to tereny zalewowe Parsęty, jak i ówczesna wiedza o występowaniu tu rzadkiej fauny i flory.
Cały teren należy też do sieci Natura 2000 Dorzecze Parsęty. Jak przekonują kołobrzescy urzędnicy, gdyby w trakcie tworzenia studium znano dzisiejsze rewelacje, także i solniska byłyby ekologicznym użytkiem, a dla obwodnicy prawdopodobnie szukano by miejsca gdzie indziej.
Prezydent Kołobrzegu na temat ostatnich przyrodniczych rewelacji ma rozmawiać z urzędnikami w nadchodzącym tygodniu. Na razie ma obyć się bez naukowców. Szybką konsultację z nimi obiecuje za to Tadeusz Kanas.
Będzie rezerwat?
Biologom natomiast marzy się jeszcze jedno: rezerwat przyrody na europejską skalę.
- Na pewno nie ścisły, bo człowiek będzie musiał zadbać o regularną wycinkę trzciny, zarastającej solniska i wypierającą słonolubne rośliny. Pieniądze na wycinkę daje Unia Europejska, na rezerwacie można więc jeszcze zarobić - mówi Beata Bosiacka.
Decyzję o stworzeniu rezerwatu może podjąć wojewódzki konserwator przyrody. O jego utworzenie może wnioskować samorząd. Póki co, brakuje jednak deklaracji.
- Jeśli rzeczywiście rośliny są tak cenne, oczywiście będziemy popierać ten pomysł - zaznacza rzecznik prezydenta Michał Kujaczyński. - Inna rzecz, że te tereny to własność prywatna - dodaje. Gdyby rezerwat powstał, byłby drugim w Kołobrzegu po planowanym w Ekoparku Wschodnim w Podczelu. - Jeśli będzie trzeba, pójdziemy z tym i do ministra środowiska - deklaruje już Beata Bosiacka.
źródło Głos Koszaliński

Troszke długi artukuł jednak sprawa jest naprawde ważna i mam nadzieje że rozsądek weźmie góre.



Temat: Karty kredytowe - na czym zarabiaja banki?




[...]

| Pozdrawiam grupowiczow.
| PS. Pomijam tutaj oczywiscie oplate za wydanie karty i odsetki od kredytu.

| To fatalnie, bo właśnie na tym zarabiają. ;) 3/4 ludzi nigdy nie odda im
| ani złotówki odsetek od kredytu, bo spłacą wcześniej, ale część potrafi

O ile wiem jest dokładnie odwrotnie. Coś 70% _płaci_ odsetki od kredytu.
Wiem, że to brzmi niewiarygodnie, ale tak jest.


To sie moze zmienic jak wejdzie ustawa o upadlosci konsumenckiej. Kazdy bedzie
sobie mogl zbankrutowac i bank bedzie mogl mu nagwizdac. Jasne, ze w Polsce
latwo przewidziec naduzywanie czegos takiego, dlatego ustawa przewiduje, ze
zbankrutowac bedzie mozna tylko raz w zyciu. W ponizszych artykulach nie
wspomina sie o Wielkiej Brytanii, gdzie zdaje sie mozna bankrutowac
wielokrotnie, nie ponoszac zadnych konsekwencji (jesli sie nie ma mieszkania
czy samochodu, ktory mogliby zabrac), ktos tu jakis czas temu podawal linki do
przykladow brytyjskich (prosze sobie pogooglac w archiwum grupy), gdzie dlug
urosl do gigantycznych rozmiarow tylko dzieki uzywaniu kart kredytowych, ale
co tam, oglosil taki rozrzutny klient bankructwo i zaczyna od nowa, myslicie
ze tam tego nie naduzywaja? Akurat...

A Tak ma byc w Polsce:

http://tvp.pl/View?Cat=119&id=89834

Obywatel - bankrut

Maciej Dubel, mieszkaniec Koszalina jest pierwszym Polakiem, który ogłosił swą
upadłość - nie jako firma, ale konsument. Polskie prawo nie przewiduje takiego
przypadku, choć projekt ustawy autorstwa PiS, która umożliwiałaby osobom
fizycznym wyjście z pętli zadłużenia leży już w Sejmie.

 Pan Maciej popadł w długi trzy lata temu. Wierzyciele domagają się około 80
tys. zł

Pismo jest krótkie. "Ja Maciej Dubel ogłaszam bankructwo", pod spodem data,
miejsce urodzenia, adres.

- Skoro banki i wielkie koncerny ogłaszają bankructwo i nic się nie dzieje, to
dlaczego ja, jako normalny obywatel, Polak mieszkający w Polsce, chce uczciwie
pracować i nie może zacząć od zera? - pyta rozgoryczony pan Maciej.

Pan Maciej popadł w długi trzy lata temu. Handlował olejami, ale splajtował,
bo odbiorcy nie płacili za towar. Wierzyciele upominają się o pieniądze, około
80 tys. zł, a pan Maciej nie ma pieniędzy.

Sceptycy obawiają się, że taki przepis pozwoli niektórym brać kredyty, kiedy
będą mieli świadomość, że ich nie mogą spłacić

Utrata pracy, utrata zdrowia, chybione zakupy. Zdaniem PIS, w takich
sytuacjach obywatel ma prawo oczekiwać pomocy. Jednak polskie prawo tego nie
przewiduje. Ustawa o upadłości konsumenckiej wypełniałaby tę lukę.

Kowalski kredyt musiałby spłacić, ale nie dręczyłaby go już zmora odsetek i
wizyt komornika. Zdaniem autorów projektu, wierzyciel miałby większą
gwarancję, że Kowalski kredyt spłaci. Pozytywnie do projektu PiS odnosi się
także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Sceptycznie pomysł ocenia Ireneusz Jabłoński z Centrum im. Adama Smitha. - Nie
do wyobrażenia są skutki finansowe dla instytucji pożyczających pieniądze,
gdyby ten proceder był na skalę masową - uważa ekspert.

Kłopoty ze spłatą kredytów i to wyłącznie konsumenckich, ma ponad 1 200 tys.
Polaków. Na świecie wiele państw dało szansę swoim obywatelom. Ogłosić
bankructwo można w m.in. Austrii , Francji, Irlandii i Stanach Zjednoczonych.
==========

http://tvp.pl/View?Cat=138&id=99774

Polak upadły 01 czerwca 2004

Kiedy firma staje się niewypłacalna, ogłasza bankructwo. Jeśli wejdzie w życie
nowy projekt prawa o upadłości konsumenckiej taką możliwość będzie miał
również konsument indywidualny.

Maciej Dubel - jeszcze rok temu jako osoba fizyczna handlował artykułami
chemicznymi. Firmy, którym dostarczał towar upadły. Nie zapłacił więc swoim
dostawcom. Razem z odsetkami dług urósł do 80 tys. złotych. Nie może go
spłacić.

Czy problem pana Macieja rozwiąże nowe prawo o upadłości konsumenckiej? Raczej
nie, bo projekt dotyczy osób fizycznych nie prowadzących działalności
gospodarczej. Zgodnie z projektem konsument składa wniosek o upadłość do
kolegium powołanego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i wpłaca 500
zł. Gdy ogłoszona zostaje upadłość - koniec z egzekucją długu. Bankrut musi
jednak zapłacić ok. 3% wartości długu, a jego majątek przejmują wierzyciele.
Zachowuje tylko prawo do mieszkania - 10 m2 na osobę i podstawowe środki do
życia. Upadłość może ogłosić tylko raz.

- Uczciwy człowiek będzie miał szansę się oczyścić i zachować swoje dobre imię
. Może zacząć życie od nowa, wolny od długów . twierdzi Bogusław Kaczmarek ze
Społecznej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej.

Problem ze spłatą długów ma około miliona Polaków. Najczęściej - wobec banków,
ok. 4 mld., kredytów konsumenckich jest praktycznie nie do odzyskania. Banki
kuszą nowymi ofertami i kartami kredytowymi. Często wystarczy jednak utrata
pracy - by z dnia na dzień zostać bankrutem.

Prawo o upadłości konsumenckiej istnieje w większości krajów Europy
Zachodniej. Sprawy o upadłość rozpatrują sądy gospodarcze, podobnie, jak
upadłości firm. Długi można umorzyć lub rozłożyć w czasie. Jednak zdaniem
sceptyków - łatwo o nadużycia.

. Ludzie mogą się uczyć nieodpowiedzialności wiedząc, ze mogą się skryć pod
.parasol. prawny. Francję na to stać, bo to bogaty kraj, ale czy stać będzie
Polskę? . zastanawia się Robert Jędrzejczyk, partner w kancelarii Gilde
Loyrette Nouvel.

W Stanach Zjednoczonych upadłość konsumencką można ogłaszać nawet kilka razy w
życiu. Syndyk nie tylko zajmuje majątek dłużnika, ale także może dysponować
jego dochodami przez trzy lata. Bankrutowi pozostawia się niezbędne minimum na
nowy start. Roman Rewald z kancelarii Weil, Gotshal & Manges jest zwolennikiem
takiego rozwiązania. - Kredytobiorca, tak jak firma po prostu się uczy, że
zobowiązania trzeba zaciągać tak, by je potem spłacić. Upadłość jest dla niego
bolesną, ale pożyteczną lekcją.

Czym może być upadłość konsumencka w warunkach polskich? Parasolem ochronnym
czy pożyteczną lekcją i kto za tę lekcję będzie płacił?





Temat: Zginęło 20 lotników..

Polska okryła się żałobą po środowej katastrofie wojskowego samolotu CASA pod Mirosławcem, w której zginęło 20 lotników. Badane są przyczyny tragedii. W wielu miastach odprawiono msze św. w intencji ofiar. Ich rodziny otrzymają pomoc. Z całego świata napływają kondolencje.

Prezydent Lech Kaczyński wprowadził żałobę narodową od czwartku od godz. 19 do soboty do godz. 19. "Nigdy nie zapomnimy ofiarnej służby tych, którzy zginęli w katastrofie pod Mirosławcem" - zapewnił prezydent, który wpisał się do księgi kondolencyjnej w Pałacu Prezydenckim. L. Kaczyński skrócił pobyt w Chorwacji i wieczorem udał się na miejsce katastrofy.

Rząd przyjął uchwałę w sprawie uczczenia minutą ciszy w piątek w południe pamięci ofiar katastrofy - poinformował premier Donald Tusk po specjalnym posiedzeniu rządu. Premier w nocy ze środy na czwartek był na miejscu katastrofy.

Szef MON Bogdan Klich zapewnił, że bliscy ofiar dostaną pomoc finansową. Każdy oficer zostanie pośmiertnie awansowany. Pomoc ma polegać m.in. na pokryciu kosztów i zorganizowaniu pogrzebów, zasiłkach pogrzebowych, odprawach pośmiertnych i zapomogach. Resort jest gotów wypłacić świadczenia wysokości 85-150 tys. zł, zależnie od stopnia żołnierza, który zginął.

Sejm przerwał obrady i przeniósł na następne posiedzenie zaplanowaną na czwartek debatę nad informacją rządu o sytuacji w służbie zdrowia. Posłowie uczcili minutą ciszy pamięć ofiar.

To smutny dzień dla polskiego lotnictwa - powiedział biskup polowy WP gen. Tadeusz Płoski podczas mszy św. odprawionej w czwartek wieczorem w warszawskiej Katedrze Polowej w intencji ofiar. W mszy uczestniczyli m. in. premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, małżonka prezydenta Maria Kaczyńska, szefowie MON i MSZ. We mszy uczestniczyła też Marianna Andrzejewska - matka gen. Andrzeja Andrzejewskiego, który zginął w wypadku. Mszy przewodniczył abp metropolita warszawski Kazimierz Nycz.

Także w intencji ofiar w kościele w Mirosławcu w czwartek wieczorem odbyła się msza św., w której uczestniczyli mieszkańcy miejscowości i żołnierze z tamtejszej jednostki. O godz. 19.07 - w godzinę tragedii - na znak solidarności z rodzinami ofiar w Mirosławcu i Szczecinie zawyły syreny. Symbole żałoby widoczne są tam na każdym kroku.

W intencji ofiar modlono się w całym kraju, m.in. paulini na Jasnej Górze oraz księża marianie i pielgrzymi w Licheniu.

Kondolencje przekazali m.in. przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso, sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Rosji Władimir Putin, Białorusi - Alaksandr Łukaszenka, Węgier - Laszlo Solyom, Estonii - Toomas Hendrik Ilves.

Do bazy lotniczej w Mirosławcu, w której pobliżu rozbił się samolot, przyjechali prokuratorzy z prokuratury wojskowej w Poznaniu, która prowadzi śledztwo. Czynności wstępne prowadzili prokuratorzy z Koszalina i Szczecina.

W ocenie dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika, komisja będzie potrzebowała do kilkunastu dni na ustalenie przyczyny katastrofy. Wyraził przekonanie, że loty samolotów tego typu - zawieszone po katastrofie - będzie można wznowić, gdy komisja wykluczy usterkę techniczną. Po południu odnaleziono "czarną skrzynkę" samolotu.

Gen. Błasik zaznaczył, że choć samolot był wykorzystywany nieco intensywniej niż zakładano, nie ma mowy o nadmiernej eksploatacji. Podkreślił, że z maszyną, która się rozbiła, nie było wcześniej żadnych problemów technicznych.

Pilot CASY dwa razy podchodził do lądowania, bo przy pierwszym podejściu niewyraźnie widział pas - poinformował szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor. "Przy pierwszym jakby najściu pilot niewyraźnie widział pas. Dostał polecenie dokonania drugiego nalotu, w tym czasie włączono wszystkie światła" - powiedział generał. Według niego, pilot przekazał, że pas widzi "bardzo dobrze".

Dowódca 2. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu gen. bryg. Włodzimierz Usarek, który wysiadł z samolotu w Poznaniu, powiedział, że przed katastrofą nie było żadnych niepokojących symptomów.

"To duży cios dla środowiska lotniczego i całego lotnictwa. Zastąpienie niektórych osób, które zginęły w katastrofie, będzie trudne, ale ich stanowiska zapewne w dość krótkim czasie zostaną obsadzone, nie ma innego wyjścia, takie jest życie" - powiedział publicysta Tomasz Hypki.

Wojskowy samolot transportowy CASA C-295M rozbił się w środę wieczorem w Mirosławcu. Samoloty te są na wyposażeniu polskiej armii od 2003 r. Do chwili katastrofy armia miała 10 tych maszyn, dwie kolejne mają zostać dostarczone w bieżącym roku. Kupno kolejnych czterech egzemplarzy jest w planach. W sumie na świecie lata 47 tych samolotów. Eksperci hiszpańskiej firmy produkującej CASY udali się już do Polski, by pomóc w badaniu przyczyn pierwszej w historii firmy katastrofy tego modelu (CASA C- 295M).


20 oficerów sił powietrznych to jest tragedia dla wojska polskiego i z tej perspektywy ogłoszenie żałoby ma swoje uzasadnienie, ale mam wrażenie, że prezydent żongluje żałobami. To już może lepiej ogłosić żałobę każdego dnia, kiedy codziennie umiera po kilku kierowców na polskich drogach?

Żeby nie OT-ować w temacie światełek i świeczek.

 
 
Podobne strony
 
 
   
Copyright 2006 Sitename.com. Designed by Web Page Templates